Na pewno każdy z was miał w życiu
taki moment, kiedy ktoś spojrzał na was morderczo. Spojrzenie takiej osoby
zwykle ciska w naszym kierunku pioruny, wokół niej unosi się ciemna aura, a
atmosfera robi się cięższa niż masa Ziemi. Zasycha wam w gardle, nogi wam się
trzęsą, i macie ochotę uciec gdzie pieprz rośnie.
Ale powiem wam, że to jest nic w
porównaniu z morderczym spojrzeniem, które można posłać komuś, mając zamknięte
oczy.
Naprawdę.
- T-to nie było
specjalnie! Przysięgam, że tym razem nie zrobiłem tego specjalnie!- powiedział
Aomine, unosząc ręce w obronnym geście.
- Ah tak?-
Imayoshi Shouichi szedł w jego kierunku wolnym krokiem.
- Serio, serio!
To było zupełnie niechcący! Prawda?!- Spojrzał na mnie z dzikością.
Imayoshi skierował na mnie swój
wzrok, mając, oczywiście, wciąż zamknięte oczy. Z jego twarzy nie schodził
sympatyczny uśmiech, a jedynym dowodem na to, jak bardzo jest zdenerwowany,
było ledwie widoczne drżenie jego brwi.
Przełknęłam głośno ślinę, odwracając
powoli głowę w bok.
- Ej!- szepnął z
piskiem Aomine.- No weź, chyba mnie nie wkopiesz?!
- Nie trzeba
było mnie macać!- syknęłam ze złością.
- Powiedz mu, że
nie zrobiłem tego specjalnie! Kumplujemy się, czy nie?!
- Ale to mój
chłopak!- odszepnęłam.- Mam mu kłamać w żywe oczy?!
- Ma je zamknięte,
do cholery, czego się boisz?!
- A ty czego się
boisz?!
- Bo ma
zamknięte oczy!
- No właśnie,
więc…!
- Skończyliście
już, kochani?- zapytał głośno Imayoshi, poprawiając swoje okulary. Podszedł do
Aomine i położył mu ciężko dłoń na ramieniu. Daiki odruchowo złapał mnie za
rękę i ścisnął mocno.- Aomine, porozmawiajmy w szatni.
- Yyy, a nie
możemy tutaj?
- To męska
rozmowa, nie jest przeznaczona dla tak pięknych uszu.- Imayoshi posłał mi
uśmiech, na który odpowiedziałam o wiele słabszym i bardziej drgającym.
- Miło było cię
poznać – szepnęłam do Aomine, kiedy mój chłopak zaczął go ciągnąć w kierunku
szatni.
- Opiekuj się
moją Mai-chan, zapisuję ci wszystkie moje…!- Nie usłyszałam, co mi zapisuje,
ponieważ zniknął już za drzwiami.
Westchnęłam cicho, zmawiając za
niego w myślach krótką modlitwę. Lubiłam go, ale te jego niezdrowe odruchy i
chwytanie mnie za cycki… Imayoshiemu zdecydowanie się to nie podobało, ale nie
mogliśmy nic poradzić, w końcu Ahomine był ze mną w klasie, więc kontakty z nim
były nieuniknione.
Kiedy piętnaście minut później mój
chłopak wrócił na salę, siedziałam jak na szpilkach na ławeczce, czekając, aż
do mnie podejdzie.
Oczy miał zamknięte, uśmiechał się.
Chyba mu przeszło.
- Poczekaj na
mnie dosłownie dziesięć minutek, porozmawiam z trenerem, przebiorę się i możemy
iść do mnie.
„Do mnie”? A nie mieliśmy iść
obejrzeć wyścigi konne?
Przecież dwa tygodnie mi o nich
trąbił…
Oparłam się z ciężkim westchnieniem
o ścianę, przyglądając się trenującym wciąż chłopakom. Lubiłam przychodzić do
sali gimnastycznej, kiedy zajmował ją klub koszykówki. Zawsze przyjemnie było
popatrzeć jak Wakamatsu i Aomine drą się na siebie, jak Sakurai z płaczem,
przepraszając, próbuje ich uspokoić, jak Imayoshi ignoruje ich cały dzień, by
na koniec z sadystycznym uśmiechem kazać im posprzątać. No i oczywiście
popatrzeć, jak grają.
Gdy Shouichi w końcu powrócił do
mnie na dobre, Aomine wciąż się nie zjawiał. Wolałam jednak nie pytać go, co
się z nim stało, bo, być może, zdążył zapomnieć o całej sprawie, a wiedziałam,
że tak z pewnością będzie dla mnie lepiej.
Mimo to, nadal nurtowało mnie,
dlaczego nie idziemy na wyścigi.
- Uhm…
Shouichi?- mruknęłam, kiedy, trzymając się za ręce, opuściliśmy budynek
szkolny.
- Tak, kochanie?
- Dokąd idziemy?
- Już mówiłem. Do
mnie.
- A nie mieliśmy
przypadkiem… - Przygryzłam lekko wargę.- Iść na wyścigi konne?
- Ależ moja
droga.- Imayoshi spojrzał na mnie zamkniętymi oczami, uśmiechając się przy tym
sympatycznie.- Jestem pewien, że o wiele ciekawszym będzie, jeśli jednego dosiądziesz.
- Do…?- chciałam
powtórzyć, marszcząc brwi, ale urwałam, zdając sobie sprawę z tego, co on
właśnie powiedział.
O mój Boże.
Wcale mu nie przeszło. Wręcz
przeciwnie. Jest wściekły. Wyjątkowo wściekły, tak wściekły, że tym razem mi
nie daruje.
W sumie na jego miejscu też bym się
wkurzyła, gdyby kolega z mojej drużyny pomacał mojego chłopaka na moich oczach.
Chociaż…
Pokręciłam szybko głową. Dziewczyno,
do cholery, o czym ty myślisz?! Nie czas na takie głupoty, jesteś właśnie
prowadzona do mieszkania twojego chłopaka i dobrze wiesz, w jakim celu!
Przygotuj się, bo nie będzie litości!
Znaczy, nie, żebym jakoś stroniła od
seksu z Imayoshim, w łóżku był jeszcze lepszy niż na boisku, ale… Czasem w
trakcie tego intymnego aktu niespodziewanie otwierał oczy i jakoś tak…
Kiedy dotarliśmy do jego mieszkania,
zaczęłam się trochę denerwować i, jednocześnie, ekscytować. Oczywiście, nie
lubiłam kiedy się złościł, w końcu nikt nie lubi mieć takiego humoru, jednak w
takich momentach Shouichi potrafił być bardziej namiętny niż zwykle.
- Napijesz się
czegoś?- zapytał, kiedy zdjęliśmy buty.
- Nie, dziękuję.
- To dobrze. Po
co tracić czas.
Przygryzłam wargę, drepcząc za nim
do jego pokoju. Gdy już się tam znaleźliśmy, stanęłam przy drzwiach, zamykając
je powoli. Imayoshi, stojąc przy łóżku, zdjął z siebie szkolną marynarkę i
odwiązał krawat. Spojrzał na mnie, jak zawsze, z uśmiechem.
- Chodź do mnie.
Nie śmiałam protestować.
- Mówiłem ci,
jak pięknie dziś wyglądasz?- zapytał.
- T-tak.
- A mówiłem, jak
bardzo nie potrzebne są ci te ubrania?
- N-n-n…- Nie
mogąc wykrztusić z siebie słowa, pokręciłam szybko głową.
Imayoshi nachylił się nade mną,
pocałował delikatnie moją szyję, jednocześnie zsuwając z ramion marynarkę.
Objął mnie, obsypując pocałunkami dekolt i ramię, począł powoli rozpinać moją
koszulę. Chwyciłam się jego ramion, kiedy nogi się pode mną ugięły. Uwielbiałam
dotyk jego ciepłych warg na mojej skórze, i dotyk jego dłoni, powoli
przesuwających cię po całym moim ciele.
Nawet się nie zorientowałam, kiedy
moja spódniczka wylądowała na podłodze. Shouichi pocałował mnie namiętnie,
obejmując jedną dłonią, drugą rozpinając swoją koszulę i spodnie. Kiedyś
próbowałam zrobić to samo, ale szło mi to wolno i ślamazarnie, nie to co mojemu
chłopakowi.
Pchnął mnie lekko na łóżko i klęknął
przede mną. Zarumieniłam się mocno, kiedy zdjął moje kolanówki i majtki, wciąż
z tym samym uśmiechem na twarzy.
Zaczerpnęłam głośno powietrza, kiedy
zaczął poruszać językiem po najwrażliwszych miejscach mojego ciała. Opadłam na
miękki materac, przygryzając wargę, próbowałam powstrzymać się od głośnego
jęczenia, co było niełatwe, zważywszy na jego wprawiony język.
Położył dłonie na moich udach,
rozsunął ostrożnie mojego nogi, kiedy zaczęłam je odruchowo zaciskać. Jeśli
szybko nie zacznę myśleć o czymś innym, to za szybko dojdę…
Tylko jak tu myśleć o czymś innym w
takiej sytuacji?!
Zakryłam twarz dłońmi, mój oddech
przyspieszył znacznie. Czułam, jakby moim ciałem co kilka sekund wstrząsały
wibracje, zaciskałam kurczowo palce u nóg.
Kiedy nagle się odsunął, nie
wiedziałam, czy jęknęłam z radości, czy żalu. Oparłam stopy o materac, zginając
nogi w kolanach, złączyłam je i, zagryzając wargę, patrzyłam, jak zdejmuje z
siebie spodnie i bieliznę. Jego członek stał już w pełnej gotowości, prezentując
się dumnie na tle umięśnionego ciała.
Przełknęłam ślinę, widząc, że
Imayoshi przygląda mi się z uśmiechem. Wiedział, jak bardzo zawstydzają mnie
takie sytuacje, a mimo to… Drań dobrze się bawił.
Ale i tak go kochałam. Ponad
wszystko.
- Może zrobisz
coś dla mnie?- zapytał, przysuwając się do łóżka i trącając penisem moje uda.
Przesunął po nich opuszkami palców, powoli, łaskocząc mnie.
- Mm… czego
sobie życzysz?- wyszeptałam.
Pochylił się nade mną, wziął do ręki
moją dłoń i poprowadził ją między moje nogi.
- Może pokażesz
mi, jak robisz to sama?- zaproponował z uśmiechem.
- E-eh?-
bąknęłam, patrząc niego niepewnie.- C-co robię sama?
- Chciałbym
zobaczyć, jak sama się pieścisz.
- C-c-co?!-
pisnęłam, czując, jak moje policzki zaczynają płonąć.
- Wiesz, że nie
lubię się powtarzać – mruknął Imayoshi.- Użyłem najładniejszych słów, jakich
mogłem użyć, mam ci powiedzieć wprost, czego oczekuję? Chcę, żebyś sobie…
- Nie, przestań,
proszę, już rozumiem!- powiedziałam szybko, podnosząc się do pozycji
siedzącej.- A-ale… czy to konieczne? Znaczy… t-to będzie strasznie
zawstydzające…
- Właśnie
dlatego chcę to zobaczyć.- Shouichi pocałował mnie lekko w czoło.- Lubię
oglądać cię w sytuacjach, które tylko ja mam prawo widzieć. Zrobisz to dla
mnie, prawda?
- A-ale…
- Prawda?-
powtórzył z naciskiem, jego oczy rozchyliły się na moment.
- Dla ciebie
wszystko – westchnęłam, opadając bezsilnie na łóżko.
Uśmiechnął się z zadowoleniem,
przysiadając na skraju łóżka. Miałam ochotę się rozpłakać, kiedy podciągałam
się wyżej, opierając głowę o poduszki, szukając dogodnej pozycji, chociaż
akurat teraz żadna nie wydawała mi się wygodna. Przez chwilę leżałam tak przed
moim chłopakiem, zerkając na niego nerwowo z niemym błaganiem, by zmienił
zdanie, ale on przypatrywał mi się z tym swoim uśmiechem na twarzy, powoli
przesuwając dłonią po swoim członku.
Dlaczego faceci nie mają wstydu?
Dlaczego mają odwagę robić takie rzeczy na oczach swojej dziewczyny? Okay,
jesteśmy ze sobą już od pewnego czasu, widział mnie już nagą, i to dość dokładnie,
kochaliśmy się wiele razy, ale… mimo wszystko, jeśli robić coś, co do tej pory
robiło się tylko w zaciszu własnego pokoju ( ewentualnie łazienki ), samemu, w
tajemnicy, powinno się mieć jakieś zastrzeżenia, nie?
Musiałam coś zrobić, żeby
przypadkiem nie zaczął się nudzić, albo irytować. Zamknęłam oczy, wyobrażając
sobie, że jestem tu zupełnie sama, że Imayoshi wcale nie przypatruje się mi
uważnie, nie widzi tego, jak wsuwam między nogi dłoń, jak zaczynam przesuwać
palcami po mokrej łechtaczce, jak ostrożnie wsuwam je w siebie, niezbyt
głęboko, jak wycofuje się, znów przesuwam nimi po całej kobiecości, bawię się
guziczkiem…
Nie, on tego nie widział. W ogóle. Byłam
zupełnie sama w jego pokoju, na jego miękkim łóżku i zabawiałam się sama ze
sobą.
A to cichutkie skrzypienie łóżka i
zapadanie się materacu obok mnie to… to pies Imayoshiego, którego nie ma.
Czasem okłamywanie siebie naprawdę
poprawia nastrój.
Otworzyłam oczy, kiedy poczułam jego
dłoń między nogami. Spojrzałam na niego. Leżał obok mnie, na prawym boku, już
się nie uśmiechał, choć oczy wciąż miał zamknięte. Gdy zaczął przesuwać palcami
po mojej łechtaczce, zrobiło mi się o wiele przyjemniej. Ochoczo rozsunęłam
nogi, nadstawiając usta do pocałunku. Nie przestawał poruszać dłonią, całując
mnie namiętnie, uniósł się lekko, wsuwając we mnie dwa palce.
Jęknęłam, zaciskając dłonie na jego
ramionach. Uwielbiałam to uczucie – jego dużych, szorstkich, męskich palców,
pieszczących mnie delikatnie, ale z dokładnością. Shouichi prawie za każdym
razem w jakiś sposób urozmaicał nasze gry wstępne, ale tym razem, nie wiem,
jakim cudem, ale byłam tak mokra, jak jeszcze nigdy dotąd.
Odsunął się ode mnie nagle, poczułam
powiem zimnego powietrza, wzdrygnęłam się. Odwróciłam głowę, patrząc jak
podchodzi do swoich spodni i wyciąga z nich opakowanie prezerwatywy. Położył
się znów na łóżku, poczym klepnął mnie w udo.
- Siadaj –
rozkazał, odpakowując kondom i zakładając go na swojego członka.- Czas na
obiecane wyścigi konne.
- Uhm…-
mruknęłam, podnosząc się i siadając na nim okrakiem. Rozpięta koszula, którą
wciąż miałam na sobie, zsunęła mi się z ramienia. Chciałam ją zdjąć, ale mój
chłopak mnie powstrzymał.
- Zostaw –
powiedział cicho.- Ślicznie tak wyglądasz. Chcę, żebyś mnie tak ujeżdżała.
- Stanik…?
- Też może zostać.
Nie ociągaj się, włóż go sobie sama.
Przygryzłam wargę, uniosłam biodra
i, naprowadzając dłonią jego penisa na mokrą dziurkę, opuściłam je powoli.
Syknęłam cicho, kiedy poczułam
znajome uczucie wypełnienia. Westchnęłam z rozkoszą, oparłam się dłońmi o jego
klatkę piersiową i zaczęłam powoli unosić się i opadać.
- Za wolno –
wymruczał Imayoshi, chwytając moje pośladki.- Przegrasz wyścig, jeśli będziesz
to robić w taki sposób.
- Daj mi chwilę
– westchnęłam, odgarniając włosy.
- Chwila minęła.
No, dalej, skarbie.- Poruszył biodrami, jakby na zachętę.
Jęknęłam cicho, zagryzając wargę.
Serio, jak ja mam z nim wytrzymać? Już sam widok jego nagiego ciała był
cholernie seksowny i podniecający, sama myśl, że właśnie się kochamy,
sprawiała, że miałam ochotę dojść, tylko myśl!
A co dopiero to, co robiłam. Z
Imayoshim. Chłopakiem, którego kochałam, mimo jego, czasem perwersyjnych, a
czasem wręcz delikatnie sadystycznych zapędów.
Chłopak, który widział wszystko
przez zamknięte oczy…
Przyspieszyłam ruchy biodrami,
wpatrując się w jego przystojną twarz, czułam jakby całe moje zawstydzenie
ulotniło się, przepadło. Przesunęłam dłońmi po jego torsie, z lubością
obserwując, jak jego oddech przyspiesza, jak oblizuje wargi. Słuchałam jego
cichych jęków, czekałam, aż otworzy oczy.
Otwarł, ale tylko jedno. Zagryzł
wargę, znów się uśmiechnął, podniósł się nagle do pozycji siedzącej i objął
mnie.
- Nie zwalniaj!-
szepnął gorączkowo, kiedy odruchowo nieco przystopowałam.
Położyłam dłonie na jego ramionach,
ta pozycja była dla mnie o wiele wygodniejsza. Mogłam się o nie opierać,
unosząc i opuszczając szybciej biodra, mocniej nabijając się na jego twardego
członka. Kiedy poczułam, że zaciska dłoń na moim udzie, kurczowo, tak, że z
pewnością zostanie czerwony ślad, już wiedziałam, że dochodzi.
Dawno nauczyłam się odczytywać jego
reakcje.
Jęczał cicho, wtulając głowę w moje
ramię, a ja nie przestawałam poruszać biodrami, dopóki sama nie doszłam, dopóki
nie miałam pewności, że Shouichi ma już dość. Uniosłam się powolutku, wypuszczając
z siebie jego członka, a potem znów usiadłam na nim ostrożnie.
- I co,
wygrałam?- zapytałam, przechylając lekko głowę.
Imayoshi spojrzał na mnie
zamkniętymi oczami i uśmiechnął się tak jak zawsze. Tak, jak kochałam
najbardziej.
- Zajęłaś drugie
miejsce – powiedział.
Westchnęłam z udawanym zawodem,
przeczesując palcami jego włosy.
- W takim razie
muszę chyba przygotować się na następny wyścig?
- Taa, twój koń
też musi nieco odsapnąć.- Shouichi zaśmiał się lekko.
Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam
go czule, zarzucając ręce na jego szyję.
- Kocham cię,
Shouichi – wymruczałam.
- Wiem o tym –
mruknął, gryząc delikatnie moją wargę.- Aomine też już o tym wie.
- Żyje?
- Ledwo. Ale nie
zawracaj sobie nim teraz głowy. Masz ważniejsze sprawy do załatwienia, prawda?
- No tak.-
Przygryzłam wargę i znów pocałowałam go lekko.
Czekał mnie kolejny wyścig.
I tym razem zamierzałam zająć
pierwsze miejsce.
Walić biolgie czytać yaoi xD
OdpowiedzUsuńCo z tego, że jutro sprawdzian...
Imayoshi...
Popierniczone słoneczko
Plusik za prawie nieżywego Aomine
I ogólnie fajnie było
I oczywście był seks
Dalej spełniaj moje marzenia <3
Czekam na więcej
Wpierniczająca chipsy,
Yew S.
W końcu!!! W końcu udało mi się przeczytać :) Ostatnio nie mam na to czasu przykładowo dziś babka z matmy dała mi 10 sprawdzianów, które mam zrobić na czwartek by mieć 4 na półrocze. Załamię się :( Ale oto pojawiło się twoje opowiadanie :) Świetne jak zwykle, ale doszłam do wniosku, że jednak wolę czytać yaoi :D Ale z resztą tak myślą chyba wszyscy odwiedzający tego bloga :) I ostatnio zaczęło mnie zastanawiać kto jest twoją ulubioną parą. Bo moją zdecydowanie Midotaka! Kocham ich <3 Życzę dużo weny i dużo nowych paringów z 3 sezonu Kuroko w końcu już wyszedł :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńCiężko określić kto jest moją ulubioną parą, bo mam ich kilka... xD AkaKuro KagaKuro, AoKise, AoKuro, MidoTaka - te są najukochańsze mniej więcej w tej kolejności <3
UsuńCo ja poradzę na to, że lubię takich szemranych facetów XD Bo Imayoshi naprawdę z tym swoim totalnie miłym uśmiechem i ciągle zamkniętymi oczami (jak on jest w stanie grać w kosza? Zawsze się nad tym zastanawiam jak grają meczyk XD) jest super przerażający :D Ale go za to folciam, bo tylko on potrafi ogarnąć Łosiomine jako tako oczywiście XD No i nie wiedziałam, że jego hobby to wyścigi konne, zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego XD Co do akcji właściwej było gorąco, tak jak miało być i nic więcej na ten temat nie powiem :D
OdpowiedzUsuńPisz, pisz Yuuki a ja w międzyczasie przesyłam ci dużo pozytywnej energii ;)